Blogi z opowiadaniami

Opowiadania nastolatek
Nazwa bloga

Ja i George Weasley kto by pomyślał…

-Masz 15 lat.Tylko wyglądasz na dużą.
Chciałam odpowiedzieć ale Discord miał rację.
Weszliśmy do pociągu i zaczęliśmy szukać wolnego przedziału.Brat od razu znalazł towarzystwo w swoim wieku zostawiając mnie z jego słowami „Przecież jesteś duża.Poza tym nie musisz się bać nie ma tutaj pedowfili.”
-Ta jasne.-mamroczalam pod nosem.
Nagle pociąg gwałtownie się zatrzymał a ja poleciała do przodu wpadając na dwie osoby.
-Patrz Fred kogo mu tu mamy.
-Masz rację Georg.Wiedziałem że jestem przystojny i że dziewczyny na mnie lecą ale to już przesada.-chłopcy zaczęli się się śmiać.A ja im odpowiedziałam z sarkazmem.
-Hahah padła ze śmiechu.Moglibyście pomóc mi wstać?
-A co będę z tego miał?-zapytał jeden z nich.
-Dam Ci orzeszka.W końcu rude wiewiórki lubią orzeszki.
-Fred ona nas chyba kocha skoro się co lubimy.
Po tym zdaniu zaczęliśmy się śmiać.Chlopacy pomogli Ci wstać i przedstawili się.
-Jestem Fred.
-A ja George.
-Mówcie mi Raven.

Adres blogatyijanowahistoriahogwartu.blogspot.com
Autor blogaNaćpana Żelkami
 
Nazwa bloga

Maciej Wołk

Dzwonienie budzika obudziło psychiatrę o szóstej rano. Zerwał się na równe nogi. O siódmej trzydzieści zaczynał pracę w szpitalu. Wyjrzał przez okno. Był pochmurny, letni dzień. Wiszące złowrogo w powietrzu chmury zapowiadały ogromną ulewę. Ale wcale się tym nie przejmował. Miał przecież samochód, więc bez znaczenia było, jaka jest pogoda. Poszedł do łazienki, zapalił światło i wszedł do środka.
– Dzień dobry, panie doktorze – odezwała się wisząca na ścianie lampa.
– Dzień dobry – odparł doktor. Był zbyt zaspany, aby dostrzec w tej sytuacji coś niezwykłego. Wziął szczoteczkę do zębów i tubkę z pastą.
– Dzień dobry, doktorze – rzekła tubka.
– Dzień dobry – odparł psychiatra, wciąż jeszcze nie dostrzegając niczego nadzwyczajnego. Wycisnął pastę i zaczął szczotkować zęby. Kran był odkręcony i woda wciąż lała się do umywalki.
– Mógłby pan mnie trochę oszczędzać, doktorze – odezwała się woda.
– Och, przepraszam – odrzekł doktor i zakręcił kurek. Nadal szczotkował zęby przed lustrem wiszącym nad umywalką.
– Powinien pan umyć głowę, doktorze – odezwało się lustro. – Ma pan strasznie wzburzone włosy.
– A ja nie będę rozczesywać takiej szopy – odezwała się szczotka, leżąca na półce wiszącej pod lustrem.
– Mycie głowy jest zupełnie zbędne – zaprotestował łupież na głowie doktora.
– A ja sugeruję, aby dziś umył pan głowę mną – odezwał się stojący na brzegu wanny szampon przeciwłupieżowy. – W ocenie ludzi łupież na głowie nie wygląda zbyt ładnie.
– Ludzie nie wiedzą, co jest piękne – zaprotestował łupież.
– Przepraszam, że się wtrącam – rzekł psychiatra, który skończył już myć zęby – ale muszę umyć głowę. Nie mogę pokazać się w pracy z brudnymi, przepoconymi włosami i łupieżem.
– Ma pan całkowitą rację – odezwały się zęby doktora. – Włosy muszą być czyste jak my.
– Zgadzam się z wami, zęby – odrzekł doktor. – Włosy muszą być czyste.
Dopiero teraz dotarło do niego, że coś jest nie w porządku. Nigdy wcześniej nie rozmawiał z przedmiotami, a tym bardziej nigdy wcześniej nie prowadził rozmowy ze swoimi zębami.
– Niech pan nas wreszcie umyje – rzekły zniecierpliwione włosy. – Ten łupież strasznie nas swędzi.
– Niech pan ich nie słucha – zaprotestował oburzony łupież. – Powinien pan wiedzieć, że jestem bardzo zdrowy dla skóry głowy.
– Jakoś nie mogę w to uwierzyć – odparł psychiatra i zabrał się do mycia głowy.
– Ja i tak powrócę! – krzyknął łupież spływający w otchłań kanalizacji.
Doktor skończył myć głowę i zaczął czesać włosy.
– No, takie włosy to mogę rozczesywać – rzekła zadowolona szczotka.
– Nikt cię nie pytał o zdanie – odrzekł doktor coraz bardziej zaniepokojony tym, że przedmioty z nim rozmawiają. Odłożył szczotkę, wyszedł z łazienki, ubrał się i już zamierzał wyjść, kiedy usłyszał głos:
– Chyba pan o czymś zapomniał.
– Kto to powiedział? – spytał psychiatra, nie mogąc namierzyć, który przedmiot go zaczepia.
– To ja, światło w łazience. Proszę natychmiast mnie zgasić. Trzeba oszczędzać prąd.
Zmieszany doktor zgasił światło. Teraz już był pewny, że coś z nim jest nie tak. Zastanawiał się, czy powinien w takim stanie iść do pracy. Doszedł jednak do wniosku, że to tylko przemęczenie i zaraz mu przejdzie. Jeżeli jakieś przedmioty będą się do niego odzywać, będzie je po prostu ignorował.

Adres blogahttp://maciejwolk.blogspot.com/
Autor blogaMaciej Wołk
 
Nazwa bloga

Nieskończoności

Jesteś właśnie w nieokreślonym miejscu. Twoje zmysły nie są w stanie rozpoznać obecnej chwili. Jedyne co wiesz, to fakt, że musisz coś odnaleźć. I masz tylko tyle.
Mimo tego, iż nie zostałeś specjalnie obdarzony, jesteś w stanie wyobrazić czy może przypomnieć sobie pewną sytuację.
Siedziałeś na drewnianym krześle w zupełnie ciemnym pomieszczeniu. Z sideł czarnej nicości nie wyłaniał się ani jeden punkcik światła. Naturalnie jednak zdołałeś odróżnić rysy człowieka znajdującego się naprzeciw ciebie. Po raz pierwszy miałeś wrażenie, że istnieje ktoś tobie zagrażający. Ktoś kto nie musi przykładać ci broni do głowy abyś poczuł drżenie niepokoju. Nie znałeś go. A on wiedział o tobie wszystko.

Adres blogahttp://jestem-twoim-snem.blogspot.com/
Adres blogahttp://jestem-twoim-snem.blogspot.com/
Autor blogaMroczna Kraina
 
Nazwa bloga

I. A. Dice

Obłapialiśmy się wzrokiem na parkingu i przez kilka pierwszych sekund nasze oczy się nie spotkały. Obserwowałem jej twarz, mały nos, pełne usta koloru brzoskwiń i kaskadę ciemnobrązowych włosów otaczających jej oliwkową skórę.

Nadia się nie spieszyła. Jej wzrok zawisł na mojej klacie dłużej niż było to stosowne. Uczucie onieśmielenia spłynęło na mnie znikąd zamiast oczekiwanej dumy.

W końcu jej oczy przeniosły się na moją twarz, a żeby to zrobić, musiała odchylić głowę do tyłu – tak była mała. Nie mogła spojrzeć mi w oczy bez odchylenia głowy. Potrzebowałaby kurwa drabiny, żeby się ze mną zrównać.

Minęły kolejne dwie sekundy nim nasze oczy się spotkały, ale gdy w końcu się to stało, przysięgam, serce mi stanęło.

Dosłownie.

Przez dwadzieścia pięć lat biło zupełnie normalnie. Czasem szybciej niż powinno, czasem wolniej, ale zawsze biło.

Dopóki nie spojrzałem w oczy Nadii.

Adres blogai-a-dice.blog.pl
Autor blogaI. A. Dice
 
Nazwa bloga

Journey To Nowhere: Podróż do nikąd

W mieście było wyjątkowo cicho. Większość rodzin odpoczywa po letnich wyjazdach, a niektóre jeszcze je przeżywają. Wydaje się wszystko wracać do zwyczajnego trybu życia.
Zamaskowana para ludzi zakradała się do dzielnic najbogatszych rodów.
-Wiesz co robisz? – spytała kobieta.
-To najbogatsi ludzie w obrębie dwustu kilometrów. Nie zauważą jak zniknie im pare drobnych.-odpowiedział mężczyzna. Zapukali w drzwi jakby nigdy nic i szybko ukryli się w krzakach.
Nikt nie odpowiadał. Chłopak podszedł do drzwi, po czym wsuwką otworzył je. Weszli ostrożnie do środka. Dziewczyna natomiast nie była ostrożna.
-Stój. Tu są lasery-szepnął.
-To co mamy robić?-zaczęła machać dłońmi.
-Na początek może wyłącz kamery?- powiedział sarkastycznie-ja natomiast przejde dalej-ta tylko na znak zgody pomachała głową. Każdy zajął się teraz swoją misją. Ona nie wiedziała jak się wyłącza takie kamery. Wzięła szczotke i zwaliła je, w efekcie niszcząc. On natomiast wykorzystując swoją zwinność jak wąż prześlizgnął się na drugą stronę. Zabrał cenną figurkę po czym wykonał te same ruchy wydostając się z tamtąd.
-Załatwione?-spytał łapiąc oddech.
-Załatwione, a teraz w nogi. -złapała go za ręke i wybiegli.
Siedząc w kryjówce pokazał łup. Dziewczyna jednak nie ukrywała swojego niezadowolenia.
-Co to ma być?-wskazywała na nią palcami z miną obrzydzenia.
-Spokojnie. To może kosztować dużo, bardzo dużo, a teraz uciekał z tym lub bez jeśli chcesz.-powiedział stanowczo.
Ta jednak nie miała nic do stracenia i zabrała skarb. Chłopak rozejrzał się. Nikogo na szczęście nie było. Teraz się tylko modlić, aby nikt nic nie zauważył inaczej po nim i jego wspólniczce. Wybiegł z miejsca zwanego kryjówką w normalnym ubraniu, chowając tam przebranie.
To miał być ostatni raz. Miał taką nadzięję. Niestety mylił się. Jednak nie będzie.

Adres blogahttp://journeytonowhere.blox.pl/html
Autor blogaAlexXiBloxX
 
Nazwa bloga

Legion Cieni

Lecąc przez nicość, na planetę, z której można trafić do piekła. Zawszę odczuwał lęk, nigdy nie był pewny, czy czasem Kreator się nie rozmyśli i wrzuci jego duszę prosto w otchłań piekielną, za złe wiadomość. Ale tym razem ma znakomite informacje, z których pewnością będzie zadowolony, i kto wie może, w końcu trafi do raju, który mu obiecał.

Nie tracąc czasu skierował się prosto do centrali dowodzenia, przepływem dusz na wyższy poziom, gdzie najprawdopodobniej najszybciej go zlokalizuje.

Adres blogahttp://legioncieni.blogspot.com/
Autor blogawartadel